Na piłkarskich salonach Europy: Podsumowanie sezonu ligi angielskiej 2010/2011
Mniejszy ruch na trasie Chiny - Wielka Brytania, mniej kolegów i koleżanek "Dzieci z Bullerbyn", i mniejszy ruch u buka może oznaczać jedno.. Koniec sezonu angielskiej ligi.
...do archiwum
Mniejszy ruch na trasie Chiny - Wielka Brytania, mniej kolegów i koleżanek "Dzieci z Bullerbyn", i mniejszy ruch u buka może oznaczać jedno.. Koniec sezonu angielskiej ligi. Jako że uznawana za najlepszą ligę świata nie mogła być nudna, i nie była. Sir Alex dokonał wielkiej rzeczy pobijając rekord i wygrywając 19 raz ligę. Kolejny raz pokazał, że kopalnie diamentów i okazałe turbany na głowach nie zastąpią dobrej koncepcji i taktyki.
Niestety z ligi spadły ciekawe drużyny jak West Ham, Birmingham City i beniaminek Blackpool. Dwie pierwsze - prawdziwe firmy z dobrymi Kibicami i atmosferą, natomiast Blackpool to chyba najbardziej pozytywna drużyna w całej lidze - ambitna i ciekawa.
Rzecz jasna, dobra liga to dobrzy piłkarze i jeszcze lepsza kasa. Dzięki temu mogliśmy przekonać się, że niektórych z nich przestały pociągać fizycznie małżonki, a swymi pokładami miłości postanowili obdarować panie o „barwnych” życiorysach. Hitem na Wyspach okazał się nowy nabytek szejków z City.
Podobno Wloch, niejaki Barwuah Balotelli, szybko zyskał przydomek bliski nazwisku a mianowicie „Idiotelli”. Ten młody zawodnik udowodnił, że talent i inteligencja to dwie osobne kwestie. W jego przypadku, to pierwsze całkowicie i bezapelacyjnie zastąpiło drugie.
Żeby nie odbiegać daleko - jego klubowy kolega, ikona piłkarska Kolo Toure udowodnił, że samo picie Kubusia i jedzenie owoców to za mało, by osiągać efekty w profesjonalnym futbolu, więc postanowił sięgnąć po chemiczne wspomagacze.
I tak kolejna gwiazda zgasła. Kibicowsko Wyspy również miały przebłyski. Angielskim Kibicom coraz bardziej udziela się niechęć do siedzących i ciamkających grubasów opracowujących tony burgerów (na najwyższych szczeblach władzy w Polsce trwa dla odmiany nieukrywana ekscytacja tym sortem kibiców). Często i gęsto zaczynają pokazywać swoja dezaprobatę dla całej tej sytuacji.
Stąd tez próby, aby od następnego sezonu na stadionach można było stać podczas spotkań. Wielu również odkrywa na nowo pasję do robienia zamieszania, i już nie robi na nich wrażenia przyjęcie ciosu pałką teleskopowa na łydki, oto garść faktów, po prostu.
Kibice z Wysp zrobili na złość Naszemu premierowi, i zaczęli stwarzać problemy. Gdy on miał już zamówioną dziarę z wizerunkiem „Żelaznej Damy”, gdy Anglia była idealnym przykładem pacyfikacji „hołoty” (w terminologii Stefana Niesiołowskiego – „Żulii”), nagle z nikąd pojawiły się race, bójki, i wbieganie na boisko – motyla noga!
Wracając do sportowego aspektu tej opowieści, to rzecz jasna trzeba wspomnieć o nowych twarzach, które pojawiły się i narobiły zamieszania na Wyspach.
Gareth Bale ze Spurs udowodnił, że gdyby tak mniej pić, i nie kręcić się po „disco densowniach”, można by mieć całkiem dobrą kondycję na meczach. Meksykański „kurdupel” Chicharito Hernandez bez kompleksów wdarł się do pierwszej drużyny Diabłów, i sponiewierał psychicznie nie jedną obronę.
I na koniec nowe żądło w składzie Liverpoolu - Suarez i Carroll, czyli finezja i typowy fizol. Razem z nowym trenerem Dalglishem, który notabene wygląda jak "Stach spod monopolu", mogą namieszać w nowym sezonie.
Parę dni temu do elity weszły Łabądki ze Swansea. Jako ze to pierwszy walijski zespół, który wdrapał się na szczyt, może zdoła coś w tej lidze ugrać. A ich Kibice pewnie nie raz będą mieli zapewnione atrakcje wyjazdowe, bo miłość Walijczyków i Anglików w niektórych przypadkach przypomina emocje rodem z bliskiego wschodu.
I cóż, nie pozostało mi i Państwu nic innego jak tylko czekać na nowy sezon. W międzyczasie w miejscowym barze posłucham przy pincie angielskiego Ale opowieści lokalnych cwaniaczków i "koników", którzy z uśmiechem na ustach chwalą się, ile biletów odbitych na ksero zdołali opchnąć Azjatom za gruba kasę. Oni również z utęsknieniem czekają na nowy "sezon na leszcza".
foto: kolekcja mebli Art Deco ;)
...do archiwum
