Już coraz mniej osób pamięta złote czasy rzeszowskiej Stali. W latach gdy nasz klub grał w ekstraklasie, zdobywał Puchar Polski i grał w europejskich pucharach, zdecydowanej większości z nas nie było jeszcze na świecie.
Kolejni mistrzowie kraju – Szombierki Bytom (1980r.) obecnie grają w A-klasie. Ich widoki na przyszłość są raczej mało optymistyczne, kasa klubowa świeci pustkami jeszcze bardziej niż w Mielcu. Oba te kluby łączy jednak inwestowanie w młodzież. Może za parę lat przyniesie to efekty?
W 1954 roku zdobyli Puchar Polski, w 1973 3.miejsce w ekstraklasie. 18. miejsce w tabeli wszechczasów zajmuje warszawska Gwardia. Ostatnio jednak zajęli 16. miejsce w… V lidze.
Klub ten wychował takich zawodników jak choćby Dariusz Dziekanowski i z pewnością ma swoje miejsce w historii polskiego futbolu, jednak ich perspektywy na przyszłość są o wiele gorsze niż w przypadku wymienionych wyżej Stali M. i Szombierek. Zespół z warszawskiego Mokotowa nigdy nie należał do lubianych. Typowo milicyjny rodowód sprawiał, że kibice w Warszawie woleli chodzić na Legię, Polonię czy nawet Warszawiankę lub Skrę. Czym staje się klub bez kibiców widać najlepiej właśnie na przykładzie Gwardii.
Mieliśmy jednak w historii naszej piłki także przykłady prawdziwie heroicznego powrotu z piłkarskiego niebytu. Najlepszym wzorem może być gdańska Lechia. Legendarny trójmiejski klub (m.in. Puchar Polski i mecze z Juventusem w PZP) dzięki ofiarności i operatywności licznej rzeszy fanów wrócił do ekstraklasy. Lechiści zaczynali jednak od A-klasy, gdy po dziwnym tworze, łączącym ich z poznańską Olimpią i ocierającymi się o kryminał działaniami włodarzy klubu, zespół praktycznie przestał istnieć. Były to swoją drogą dość egzotyczne wydarzenia, gdy Biało-Zieloni w kilkusetosobowych grupach jeździli po wsiach w okolicach Trójmiasta, budząc popłoch wśród lokalnej ludności. Teraz klub ma się dobrze i gra w ekstraklasie.
Powoli też ogarnia się sytuacja w katowickim GKS-ie, który pozbawiony troskliwej ręki Mariana Dziurowicza stoczył się do 4 ligi. Teraz GieKSa pod prezesurą Jana Furtoka i dzięki często społecznej pracy fanatycznych kibiców, gra na zapleczu ekstraklasy i nie jest bez szans na awans. Podobnie jest w Pogonii Szczecin, która chyba najbardziej z polskich klubów ucierpiała na działaniach różnego rodzaju „biznesmenów” i „inwestorów”. Tam również w myśl oświeceniowego hasła o „pracy u podstaw”, stworzono najpierw Pogoń Nową, która zastąpiła zdezelowaną przez Antoniego Ptaka drużynę. W tej chwili Szczecinianie grają w nowej 2.lidze i mogą w miarę spokojnie patrzeć w przyszłość.
W Hiszpanii Atletico Madryt czy Betis Sewilla spadały z Primera Division, jednak dość szybko stawały na nogi. We Francji podobne sytuacje miały miejsce w przypadku FC Nantes i AS Saint Ettienne, jednak te drużyny również wróciły na swoje miejsce. Bardziej drastyczne przypadki miały miejsce w Anglii i we Włoszech.
W 2001 roku Leeds United grało w półfinale Ligi Mistrzów. Teraz mamy rok 2008 i popularne „Pawie” męczą się w League One (trzecia klasa rozgrywkowa). Trudno w to uwierzyć zważywszy na fakt, że z Leeds w ostatnich latach wyszła cała masa znaczących piłkarzy: Rio Ferdinand, Harry Kewell, Alan Smith, Paul Robinson czy Jonathan Woodgate – te nazwiska zna każdy kto choć trochę interesuje się europejskim futbolem. Mimo, że sprzedawano ich za gigantyczne pieniądze, to klub wpadł w potężne długi i do tej pory nie może się wykaraskać. A jest to 3-krotny mistrz Anglii i 2-krotny zdobywca Pucharu UEFA.
Dwa razy Puchar Mistrzów wygrywała natomiast ekipa Nottingham Forest. Na przełomie lat 70-tych i 80-tych legendarny menadżer Brian Clough stworzył wspaniałą drużynę, która jednak pozostaje tylko wspomnieniem. Zespół ze stadionu City Ground spadł do League One i przez lata nie potrafił nawiązać do swych chlubnych tradycji. Ostatnio jednak udało się im awansować do Championship (2 liga) i władze klubu odgrażają się, że to nie koniec.
Z kolei we Włoszech los nie oszczędził wielkich ekip z Florencji i Neapolu. Fiorentina po odejściu z klubu wybitnego snajpera Gabriela Batistuty oraz malwersacjach finansowych prezesa Cecchi Goriego zaczęła pogrążać się w otchłani. Klub praktycznie przestał istnieć. Powstała nawet nowa drużyna Florentia Viola, która zaczęła rozgrywki w IV lidze. Po kilku latach (z pewną pomocą od włoskiej federacji piłkarskiej) udało się powrócić do oryginalnej nazwy i do Serie A. Aktualnie Fiorentina walczy w eliminacjach do Ligi Mistrzów.
Napoli to klub, który kojarzy się przede wszystkim z jednym z najwybitniejszych piłkarzy w historii futbolu- Diego Maradoną. Na przełomie lat 80-tych i 90-tych zdobywali 2 razy mistrzostwo Włoch, wywalczyli również Puchar UEFA. Lata 90-te przyniosły jednak pasmo rozczarowań, a na początku XXI wieku, drużyna z Neapolu stanęła na skraju bankructwa i wylądowała w IV lidze. Duży wpływ na to miała także ekonomiczna sytuacja całych południowych Włoch, które ogarnięte mafijnymi wpływami, mocno odstają od miast z północy. Napoli ma jednak prawdopodobnie najbardziej fanatycznych kibiców we Włoszech. Oni nie pozwolili klubowi zginąć. Pod koniec lat 90-tych gdy groziła im utrata licencji, fani zorganizowali zbiórkę pieniędzy i zebrali kilkaset tysięcy dolarów. W czasach IV ligi na stadion San Paolo przychodziło po kilkadziesiąt tysięcy ludzi (!!). Niedawno klub został kupiony przez znanego producenta filmowego – Aurelio de Laurentisa (nota bene wielkiego kibica Napoli) i całkiem dobrze radzi sobie w Serie A.
SZ
...do archiwum
