Prawda i kity. Czyli hity z satelity.

Piłka nożna elektryzuje i wzbudza emocje wśród wielu na całym świecie. Ale w niektórych krajach np. w Naszym, wielu ludzi bardziej elektryzuje sfera kibicowska niż sportowa.

Oczywiscie trudno się temu dziwić, skoro Nasze Kluby przegrywają w pucharach w początkowych fazach, a wiele rodzimych "gwiazd" futbolu wychodzi na przedmeczową rozgrzewkę jak by to robili za karę.
 
I wyglądają nie raz na tak zmęczonych, jakby robili z trzy doby w kopalni na przodku. Jak to ktoś niedawno ładnie ujął: "w polskiej lidze piłkarze przez pierwsze trzy spotkania mówią ze łapią formę kolejne dwa grają normalnie a na następne twierdza ze sa zmęczeni sezonem".
 
Dlatego nie ma się czemu dziwić. Część pozasportowa rodzi (zwłaszcza w tych młodszych Kibicach) chęć poznania ciemnej strony futbolu. Jak wiemy, te kwestie w Naszym kraju są dość mocno rozbudowane. O potyczkach kolejnych ekip w każdy weekend i nie tylko można poczytać na dziesiątkach portali.
 

Wiec przepływ informacji stał się na tyle znaczący, że w internecie możemy znaleźć historie rodem nie z tej ziemi dotyczące życia chuliganów tych rodzimych, i tych światowych.

Niezwykle ciekawym zjawiskiem jest wypowiadanie się na tematy, o których nie ma się pojęcia. Przykładowo relacje z tego samego spotkania różnią się między sobą diametralnie, i naprawdę wyobraźnia niektórych opisujących jest przebogata.

Dwunastoletnie dzieci prezentują problematykę polityczną, rasową i religijną światowego futbolu. Osoby tak zwane "kumate" opisują wyjazdy zawyżając liczby, wymyślając przygody, które nie miały nigdy miejsca.

Niektórzy opisujący owe "realne" wydarzenia, zapominaj, że do jednego autobusu nie możne zmieścić się 300 osób. Tak naprawdę, dla wielu ekip w Polsce internet stał się polem walki, na którym jak wszyscy wiemy, nie ma zwycięzców.

Jeszcze parę lat temu, nikt nie używał tej formy komunikacji do przekazu newsów z kibicowskiej Polski, a i tak każdy wiedział, kto jest kto. Informacje rozchodziły się wśród zainteresowanych jak świeże bułeczki. Jeżeli popatrzymy na to, co dzieje się dzisiaj, w tym przypadku możemy powiedzieć, że „nowe” wcale nie oznacza lepsze.

Bez umiejętności selekcjonowania informacji pozyskanych z internetu, konfrontowania ich ze światem rzeczywistym, ten „wynalazek” przyczynia się do znacznego zaciemnienia sytuacji.

Dodam jeszcze, że wiele tych historii opisywanych bardzo często wbrew uczestnikom, jest pożywką dla pseudo dziennikarzy, którzy szukają sensacji, a niewątpliwie temat jest dla nich szybkim i łatwym sposobem zarobkowania.

Jak doskonale zdajemy sobie sprawę, w tych tematach ukazanie faktów jest kwestią całkowicie drugorzędną.

Na pewno wielu starych wiarusów stadionowych mocno tęskni za tym, co było kiedyś. Wiele osób nieraz wspomina oldschoolowe ziny, które czytało się od deski do deski. Może kiedyś jeszcze powrócimy do korzeni kibicowskiej informacji, bo ta "obecna" nie wygląda najlepiej.

(foto: internet)


...do archiwum